Rzeczywistość (jeszcze) alternatywna


To, że naszym życiem zaczyna rządzić technologia jest faktem. Bez urządzeń elektronicznych wielu z nas nie wyobraża już sobie wykonywania najprostszych czynności. Głównym celem ich tworzenia jest ułatwienie człowiekowi codziennego funkcjonowanie; za pomocą smartfona i wszelakiej maści aplikacji jesteśmy w stanie włączyć piekarnik nie opuszczając kanapy, sterować domowym ogrzewaniem z dowolnego miejsca z dostępem do internetu, sprawdzić specjalnie przefiltrowane pod kątem naszych zainteresowań wiadomości, poszukać przepisu na obiad ze składników, które akurat mamy w lodówce czy dzięki lokalizacji znaleźć najbliższy postój taksówek lub bankomat. To tylko niektóre z sytuacji, w których korzystamy z najnowszych zdobyczy technologicznych i z każdym rokiem będzie ich coraz więcej. Choć wydaje się, że taki obrót spraw powinien być dla nas jako użytkowników korzystny, istnieje pewien haczyk. Ten haczyk to dane, które udostępniamy w zamian za możliwość korzystania z niektórych aplikacji.

Zjawisko to opisał w swojej książce pod tytułem Zero austriacki pisarz Marc Elsberg (tak tak, to ten od bestsellerowego Blackout’u). Nie jest to co prawda pozycja popularno-naukowa, a jedynie beletrystyka, ale wszystkie przytoczone instytucje i technologie są autentyczne, więc wydarzenia w niej przedstawione są możliwe. Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości – po ulicy jeżdżą pierwsze samosterujące samochody, inteligentne okulary nosi już praktycznie każdy, smartwatche właściwie wyparły tradycyjne zegarki, a ulice miast obserwowane są przez szerokokątne kamery monitoringu. Wśród internetowych gigantów takich jak Google czy Facebook, wyrasta nowy gracz – Freeme. To nowatorska platforma, na której użytkownik zbiera informacje o sobie samym, aby dedykowane aplikacje oparte na skomplikowanych algorytmach mogły przedstawić mu spersonalizowane rady dotyczące różnych obszarów życia. Stosowanie się do tych zaleceń powoduje, że poprawiają się parametry, a co za tym idzie, pozycja w rankingu, w którym ujęci są wszyscy zarejestrowani. Przeciwko zbieraniu danych i związanej z tym inwigilacji protestuje tytułowy Zero – grupa internetowych aktywistów. Działania, których się dopuszczają powodują, że zaczyna ich ścigać amerykański wywiad. Zaś w innej części globu niespodziewana śmierć jednego z użytkowników Freeme powoduje odkrycie pewnych niepokojących statystyk…

Okładka "Zero" Marca Elsenberga

Źródło obrazka: Wydawnictwo W.A.B.

Jeżeli jesteście ciekawi, jakie skutki może mieć udostępnianie naszych danych osobowych i jak mogą wykorzystywać je wielkie korporacje albo chcecie wiedzieć jak za kilka lat może wyglądać nasze codzienne życie lub zwyczajnie szukacie dobrej lektury z technologią w tle, gorąco polecamy Wam Zero Marca Elsberga. To oczywiście jedynie fikcja literacka, dystopiczna wizja przyszłości, jednak w trakcie lektury będziecie mogli przekonać się jak dużo faktów i zdarzeń zdążyło już zaistnieć oraz jak niewiele dzieli nas od przedstawionego w książce świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *